Biuro Edukacji Historycznej - Muzeum Policji
Komendy Głównej Policji

Aktualności

A JEDNAK MOŻLIWE

Data publikacji 28.01.2021

Pełniąc służbę na terenie wojew. pomorskiego, pewnego dnia zostałem zaalarmowany wiadomością, że na terenie jednego z posterunków nieznani sprawcy zdewastowali cmentarz ewangelicki. Po otrzymaniu tej wiadomości udaliśmy się na miejsce, gdzie stwierdziliśmy, że istotnie nagrobki i pomniki na dużym stosunkowo obszarze cmentarza zostały zniszczone. Nieznani sprawcy nagrobki powalili, tablice marmurowe potłukli, a krzyże połamali na drobne kawałki. Obraz zniszczenia sprawiał bardzo przykre wrażenie i mimo woli nasuwała się myśl, że ktoś ze specjalnym sadyzmem dopuścił się tego haniebnego czynu.

Gdzie i w jakim środowisku należy szukać sprawcy. Różne były przypuszczenia i zdania. Nie wyłączano, że czynu tego mógł dopuścić się człowiek umysłowo chory. Domysły i przypuszczenia szły we wszystkich możliwych kierunkach. Ze swojej strony dorzuciłem, aby prowadzący dochodzenie zainteresowali się, czy przypadkiem dzieci tego nie zrobiły. Podany przeze mnie kierunek dochodzenia został jednak przez obecnych odrzucony, jako bardzo mało prawdopodobny z uwagi na to, że takiego wandalizmu mogli się dopuścić tylko ludzie starsi.

Od tego czasu minęło kilka dni. Dochodzenia nie dawały żadnych rezultatów. Ujęcie sprawcy było o tyle utrudnione, że na miejscu nie zdołano odnaleźć żadnych śladów, gdyż od czasu, kiedy przypuszczalnie dokonano przestępstwa, do czasu ujawnienia go upłynęło kilka dni, w międzyczasie zaś padał ulewny deszcz i nikt z członków gminy nie był na cmentarzu.

Władze centralne dopingowały zainteresowane czynniki, te znów zwracały się do mnie, żądając przedsięwzięcia wszelkich czynności do wykrycia sprawcy. Niestety, pomimo bardzo szczegółowych dochodzeń, sprawcy w dalszym ciągu pozostawali nieujawnieni.

Widząc, że dotychczasowy system prowadzenia dochodzeń przez całą obsadę posterunku nie daje rezultatu, gdyż nie ma ciągłości i jednolitości, a oprócz tego inne wypadki w terenie nie pozwalają na zajmowanie się tylko tym jednym wypadkiem, wydałem polecenie, by komendant posterunku do prowadzenia tych dochodzeń wyznaczył jednego, znanego mi zresztą z jego zdolności śledczych policjanta, który zająłby się wyłącznie tą sprawą i nie był krępowany ani czasem, ani sposobem wykonywania służby. Zezwoliłem, by policjant ten dla większej swobody ruchów chodził do służby w ubraniu cywilnym. Poza tym dałem polecenie przeprowadzenia dochodzeń we wszystkich podanych poprzednio kierunkach, kładąc również nacisk na przepracowanie podanego przeze mnie kierunku.

Zarządzenia moje okazały się celowe. Po kilku dniach dochodzeń zameldował mi ów policjant, że udało mu się ustalić nazwiska sprawców. Przy kieliszku wódki w czasie prywatnej pogawędki w miejscowej karczmie otrzymał informacje od mieszkańca tej miejscowości o sprawcach tego haniebnego czynu. Otóż, co się okazało: przypuszczenia najmniej prawdopodobne w rzeczywistości okazały się słuszne. Sprawcami bowiem byli dwaj małoletni, 8 i 7 lat liczący chłopcy, którzy pasąc bydło obok cmentarza, w ten sposób urozmaicali sobie czas.

Z tego wniosek, że prowadząc dochodzenie, nie należy odrzucać nawet najmniej prawdopodobnych przypuszczeń, gdyż te czasem okazują się prawdziwe i przyczyniają do ujawnienia sprawcy.


KAROL ROMAŃCZYK, podinspektor P. P.

Źródło: NA POSTERUNKU nr 5/1939 str. 13

Powrót na górę strony
Polska Policja