82 LATA TEMU ZLIKWIDOWANO „KATA WARSZAWY”
W niedzielę 1 lutego 2026 r. odbyły się uroczystości przypominające jedną z najsłynniejszych akcji bojowych Polskiego Państwa Podziemnego – wykonanie wyroku śmierci na pilnie strzeżonym Franzu Kutscherze „kacie Warszawy”. W obchodach obok reprezentantów Wojska Polskiego i innych służb mundurowych wzięli udział również przedstawiciele Policji.
Uroczystości przygotowane przez Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych we współpracy ze Społecznym Komitetem Opieki nad Grobami Poległych Żołnierzy Batalionów „Zośka” i „Parasol” rozpoczęły się Eucharystią w Katedrze Polowej Wojska Polskiego pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Msza Święta, której przewodniczył proboszcz katedry ks. płk Karol Skopiński ofiarowana była za wykonawców słynnej akcji bojowej oraz wszystkich pomordowanych i poległych w obronie Polski podczas okupacji niemieckiej. Duchowny podkreślił, że podczas II wojny światowej niemieccy okupanci zaprowadzili na terenach zajętej Rzeczpospolitej niebywały terror, w którym milczenie równało się zgodzie nań i oznaczało współudział w tym terrorze. Działalność konspiracyjna, niepodległościowa, opór wobec najeźdźcy były obroną człowieczeństwa, a nie chęcią zemsty. Akcja z 1 lutego 1944 r. miała powstrzymać wielki terror, wprowadzony w okupowanej stolicy przez Franza Kutscherę.
Z katedry zebrani udali się na ceremonię złożenia wieńców w miejscu wykonania wyroku w Alejach Ujazdowskich. Zgromadzili się tu kombatanci, żołnierze Wojska Polskiego, harcerze, uczniowie szkół i mieszkańcy stolicy, którzy chcieli oddać hołd bohaterom sprzed 82 lat. Obecni byli: Wiceminister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Karolina Zioło-Pużuk oraz Wiceminister Spraw Zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski. Nie zabrakło również przedstawicieli Policji. Komendanta Głównego Policji reprezentował podinsp. Marcin Lasota Naczelnik Wydziału Edukacji Historycznej Gabinetu Komendanta Głównego Policji. Ze strony gospodarzy terenu na uroczystość przybyli: nadkom. Paweł Pławecki Zastępca Naczelnika Gabinetu Komendanta Stołecznego Policji i mł. insp. Mariusz Stoczkowski Zastępca Komendanta Rejonowego Policji Warszawa I - Śródmieście.
- Życiorys Kutschery był charakterystyczny dla hitlerowskich zbrodniarzy - zwrócił się do zebranych Zastępca Szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Michał Syska. – Ten austriacki ogrodnik piął się po szczeblach kariery gorliwością w prześladowaniu okupowanej ludności. Ta gorliwość doprowadziła go aż do funkcji szefa dystryktu warszawskiego. Każdy dzień jego urzędowania był naznaczony krwią Polaków. Symbolem tego terroru były afisze, na których znajdowały się listy osób rozstrzelanych, podpisane nie nazwiskiem, ale wyłącznie funkcją. Dzięki bohaterskiej akcji żołnierzy AK zapamiętamy nie tylko funkcję, ale również nazwisko zbrodniarza.
Przypomnijmy – Akcja „Kutschera” została przygotowana i wykonana przez doborowy oddział specjalny Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej „Pegaz”, który miał już na swoim koncie podobne realizacje. Wcześniej jako oddział „Agat”. Kryptonim zmieniono po aresztowaniu jednego z uczestników akcji likwidacyjnych przedstawicieli niemieckiego aparatu terroru. Trzy miesiące po Akcji „Kutschera” kryptonim oddziału znów został zmieniony, tym razem na „Parasol”, a struktura rozbudowała się z kompanii do batalionu. Baony „Parasol” i „Zośka” składały się z harcerzy z Szarych Szeregów (kryptonim ZHP podczas wojny) i okryły się sławą zarówno podczas okupacji, jak i w czasie Powstania Warszawskiego. Oddział „Agat” został pierwotnie utworzony z 75 harcerzy z Grup Szturmowych Szarych Szeregów.
Zanim zaplanowano zamach na Kutscherę, trzeba było ustalić jego tożsamość. Przybyły do Warszawy pod koniec września 1943 r. zbrodniarz podpisywał swoje zarządzenia i listy rozstrzelanych Polaków, jako „Dowódca SS i Policji na Dystrykt Warszawski Generalnego Gubernatorstwa”, nie podając imienia i nazwiska. Warszawiacy szybko jednak odczuli co znaczy terror zaprowadzony przez Kutscherę, znanego z krwawych rządów w Jugosławii i ZSRR. Niemal codzienne łapanki na ulicach, publiczne egzekucje i potajemne mordy w ruinach getta, zsyłki do obozów koncentracyjnych – wszystko po to, aby złamać ducha oporu mieszkańców stolicy, gdzie ogniskowała się walka konspiracyjna. Historycy oceniają, że w ciągu czterech miesięcy zamordowano w Warszawie ok. 5 tysięcy ludzi.
W całej akcji jest też policyjny ślad. Rozpoznanie rozpoczął Aleksander Kunicki „Rayski”, ale w identyfikacji i obserwacjach przed akcją aktywnie uczestniczył również Ludwik Żurek „Żak”, który w tym czasie służył w tzw. Polskiej Policji Kryminalnej, funkcjonującej w ramach niemieckiej Policji Kryminalnej (Kripo). Byli to przedwojenni funkcjonariusze Policji Państwowej, służący w Urzędach Śledczych, i jak cała formacja zostali rozkazem władz okupacyjnych zmuszeni do stawienia się do służby. To właśnie Ludwik Żurek, jako że mógł poruszać się po dzielnicy niemieckiej sprawdził w miejscowym biurze meldunkowym, że Kutschera mieszka pod adresem al. Róż 2. Nie wiadomo było jednak czy Kutschera to obserwowany przez AK-owców od jakiegoś czasu oficer jeżdżący Oplem Admiralem. Wywiad AK zdobył w końcu zdjęcie niemieckiego generała. „Żak” zrobił później, pod pozorem prowadzenia śledztwa w sprawie pobicia dwóch volsdeutschów przed budynkiem Dowództwa SS i Policji, gdzie pracował Kutschera, rozpoznanie ochrony gmachu. „Żak” z oczywistych względów nie brał potem udziału w bezpośredniej likwidacji.
Akcja zaplanowana była na 28 stycznia, ale tego dnia Kutschera wyjechał, jak się później okazało, poza Warszawę. Akcję odwołano, a rozstawieni już uczestnicy zeszli ze swoich pozycji. Następną próbę likwidacji zbrodniarza wyznaczono na 1 lutego. Akcja zakończyła się sukcesem. Po stronie niemieckiej zginęło pięć osób, w tym Kutschera, a dziewięć zostało rannych. Po stronie polskiej zginęły cztery osoby (dwie zmarły później z ran, a dwie zginęły w nurcie Wisły, gdy natknęli się na blokadę na moście Kierbedzia i ratowali się skokiem do wody). Dwóch wykonawców akcji zostało rannych.
Po likwidacji niemieckiego generała władze okupacyjne wpadły w panikę. Niemcy nałożyli na Warszawę i powiat warszawski kontrybucję pieniężną, zawieszono działalność polskich restauracji i zakazano polskich przedstawień, przesunięto godzinę policyjną z 20.00 na 19.00, zabroniono Polakom prowadzić samochody i motocykle. Do Warszawy ściągnięto oddziały Gestapo z Radomia, Lublina, Krakowa i Lwowa. Następnego dnia w pobliżu miejsca zamachu Niemcy rozstrzelali 100 mężczyzn przywiezionych z Pawiaka, a kolejnych 200 zamordowali w ruinach getta.
Historycy oceniają jednak, że w okresie późniejszym aż do Powstania Warszawskiego wyraźnie zmniejszył się terror niemiecki w Warszawie. Ostatnią egzekucję uliczną Niemcy zorganizowali 15 lutego 1944 r. Nie zaprzestali jednak mordowania ludzi w ruinach getta. Zwierzchnik Kutschery, przedstawiając raport na posiedzeniu rządu Generalnego Gubernatorstwa w Krakowie, określił akcję polskiego podziemia jako „koronkową robotę”.
Tekst: Paweł Ostaszewski / Wydział Edukacji Historycznej Gabinetu KGP
Zdjęcia: Wydział Edukacji Historycznej Gabinetu KGP i Domena Publiczna

