Turecka dedykacja
W ostatni piątek, 17 lipca 2026 r., Wydział Edukacji Historycznej Gabinetu Komendanta Głównego Policji odwiedził przedstawiciel Tureckiej Policji Narodowej. W Księdze Pamiątkowej pozostawił dedykację w ojczystym języku. Nowoczesne narzędzia internetowe pozwoliły nam odcyfrować zagadkowy wpis.
„Narody żyją dzięki swojej historii. Możliwość odwiedzenia dziś Muzeum Policji, które stanowi ważną część historii Polski jest dla mnie wielkim zaszczytem i powodem do dumy. W imieniu tureckiej policji żywię nadzieję na długotrwałą przyjaźń między naszymi formacjami oraz krajami” napisał Hűseyin Kara z tureckiej policji.
Stosunki polsko – tureckie różnie kształtowały się na przestrzeni wieków – dość wspomnieć wiktorię wiedeńską króla Jana III Sobieskiego - ale od początku osiemnastego stulecia interesy obu państw wyraźnie się zbliżyły. Mieliśmy wtedy jednego wroga – Rosję carską. Dzięki wojnie turecko-rosyjskiej, której - przypomnijmy - bezpośrednią przyczyną było naruszenie w 1768 r. granicy tureckiej przez oddział kozacki, który ścigał konfederatów barskich udało się opóźnić interwencję wojsk cesarskich w Polsce. Cała zresztą wojna miała jako jeden z głównych celów wsparcie polskich powstańców. Dzięki pośrednictwu Francji zawarto wtedy porozumienie polsko – tatarsko – tureckie, na mocy którego zarówno Imperium Osmańskie, jak i zależny od niego Chanat Krymski zobowiązywały się do niezawierania pokoju z Cesarstwem Rosyjskim do czasu przywrócenia w Polsce poprzedniego systemu władzy i niemieszania się rządców carskich do polskiej polityki. Historycy tureccy nazywają zresztą ten konflikt wojną o Lechistan. Imperium Osmańskie było także jedynym dużym państwem, które nie uznało rozbiorów Polski. Gdy Rzeczpospolita Obojga Narodów znalazła się pod zaborami i wybuchały kolejne insurekcje przeciw okupantom, Turcja stała się miejscem, do którego emigrowali powstańcy, a przekaz ustny głosi, ze sułtan zawsze w tym okresie pytał o posła z Lechistanu, którego nie było, bo kraj był pod okupacją. Pytanie było jednak rytualnie ponawiane na każdej odprawie. Turcja w ramach protestu nie otworzyła swojego poselstwa na terenie zaboru rosyjskiego (choć placówki konsularne uruchomiła w zaborze pruskim i austriackim). Pod Stambułem powstał Adampol czyli Polonezköy, co po turecku znaczy: Polska Wieś. Założona przez księcia Adama Czartoryskiego, rozwijana przez zakon lazarystów skupiała polskich emigrantów.
Te i inne reminiscencje towarzyszyły piątkowemu zwiedzaniu siedziby Wydziału Edukacji Historycznej Gabinetu Komendanta Głównego Policji. Starszy inspektor Hűseyin Kara z Departamentu Spraw Zagranicznych Tureckiej Policji Narodowej przybył na ulicę Orkana w Warszawie w towarzystwie podinspektor dr Darii Śmigiel-Kamińskiej z Wydziału Badań Chemicznych Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji.
Turecki gość zwiedził wszystkie ekspozycje przygotowane w Wydziale, choć trzeba przyznać, ze największe wrażenie wywarła na nim tzw. sala katyńska, gdzie można zapoznać się z historią mordu na przedwojennych polskich policjantach. Zbrodnia dokonana w ZSRS wiosną 1940 r. zawsze wywołuje u zagranicznych gości poruszenie, spowodowane skalą mordu i perfidią jego przeprowadzenia. Świadczy to niezmiennie o tym, jak wiele jeszcze jest do zrobienia, aby wiedza o zbrodni katyńskiej, która w ogromnej skali dotknęła właśnie policjantów stała się powszechna. Ku pamięci i przestrodze.
Wizyta tureckiego oficera w Polsce odbyła się w ramach wymiany międzynarodowej CEPOL Unii Europejskiej. Choć Republika Turcji od ponad dwudziestu lat ciągle prowadzi z Unią Europejską negocjacje stowarzyszeniowe, a pierwszy wniosek o status państwa stowarzyszonego, jeszcze ze Wspólnotami Europejskimi, złożyła w 1959 r. to znajduje się w projekcie dydaktycznym Agencji Unii Europejskiej ds. Szkolenia w Dziedzinie Ścigania (CEPOL).
Tekst i zdjęcia: Paweł Ostaszewski / Wydział Edukacji Historycznej Gabinet KGP