Z kart historii

DEPORTACJE RODZIN POLICYJNYCH W GŁĄB ZSRS

Data publikacji 09.02.2026

Wśród deportowanych w 1940 i 1941 r. w głąb sowieckiego imperium obok rodzin osadników wojskowych, leśników, urzędników państwowych znaleźli się także najbliżsi funkcjonariuszy Policji Państwowej. Pierwsza masowa wywózka na Sybir miała miejsce 10 lutego 1940 r. Perfidia komunistycznych oprawców polegała też na tym, że zrozpaczonym rodzinom tłumaczono, iż jadą na spotkanie z ojcami, mężami, braćmi, synami…

Wszystko zaczęło się wraz z wybuchem II wojny światowej Atak na Polskę III Rzeszy Niemieckiej od Zachodu 1 września 1939 r. stał się początkiem konfliktu, który w następnych latach objął cały glob. Walczącą w osamotnieniu Polskę zaatakował od Wschodu 17 września 1939 r. Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich. Oba państwa zawarły 23 sierpnia 1939 r. w Moskwie pakt o nieagresji, do którego załączony był tajny protokół o podziale Europy Środkowo-Wschodniej, w tym de facto rozbiór Polski.  II wojna światowa nie wybuchłaby, gdyby nie sojusz dwóch zbrodniczych systemów: komunizmu i narodowego socjalizmu.

Oba państwa zawarły 28 września 1939 r. w Moskwie Traktat o granicach i przyjaźni, który oprócz korekt granicznych zawierał także wolę zacieśnienia współpracy przy dławieniu wszelkich przejawów polskości na okupowanych terenach II Rzeczpospolitej. Efektem paktu były wspólne konferencje między funkcjonariuszami Gestapo i NKWD, organizowane w 1939 i 1940 r. w: Brześciu nad Bugiem, Przemyślu, Zakopanem i Krakowie. Oba reżimy zgodnie też zajęły się eksterminacją najbardziej wpływowych warstw polskiego społeczeństwa. Niemcy już we wrześniu zaczęli swoją Intelligenzaktion (Akcja „Inteligencja”), skierowaną przeciw nauczycielom, księżom, ziemiaństwu, przedstawicielom wolnych zawodów, działaczom społecznym itd., której kontynuacją była Akcja AB (Nadzwyczajna Akcja Pacyfikacyjna).

W Związku Radzieckim ludobójstwo objawiło się w zbrodni katyńskiej, gdy wiosną 1940 r. bez sądu zamordowano ok. 22 tysiące polskich jeńców wojennych, w tym ponad 6 tysięcy funkcjonariuszy Policji Państwowej i Policji Województwa Śląskiego. Szeregowych żołnierzy Wojska Polskiego Sowieci wypuszczali, do obozów zabrali tylko oficerów, natomiast w przypadku policjantów uwięzili wszystkich, którzy dostali się do niewoli. Chodziło właśnie o przedstawicieli władzy i inteligencję. Wśród zmobilizowanych w 1939 r. do wojska byli: lekarze, prawnicy, inżynierowie, nauczyciele, urzędnicy…

W czasie, gdy jeńców przetrzymywano w radzieckich obozach  zaczęły się prześladowania ich rodzin. Najpierw były to szykany i utrudnianie życia, a potem wywózki, jak najdalej od rodzinnej ziemi. Pierwsza deportacja zaczęła się w nocy z 9 na 10 lutego 1940 r. i objęła przynajmniej 140 tysięcy Polaków z terytoriów, zajętych we wrześniu 1939 r. przez Rosję Sowiecką. Wcześniej, jeszcze w październiku 1939 r. przesiedlono dalej od nowej granicy III Rzesza Niemiecka – ZSRS ludzi, którzy uciekali przed wojną na Wschód i nagle znaleźli się pod sowiecką okupacją. Akcja z 1939 r. dotknęła około 55 tysięcy uchodźców.

Wywózka z 10 lutego 1940 r. była niemal trzykrotnie większa i objęła rodziny osadników wojskowych, urzędników, policjantów, leśników, kolejarzy… Deportowano ponad 140 tys. osób. Nieszczęśników wywożono na Północ i Wschód komunistycznego imperium. Bardzo ciężkie warunki atmosferyczne i praca ponad siły powodowała wysoką śmiertelność wśród przesiedleńców.

Druga deportacja odbyła się w dniach 13 – 14 kwietnia 1940 r. Zesłano wówczas ponad 60 tysięcy osób. Trzecia wywózka, przeprowadzona między majem i lipcem 1940 r. skierowana była przeciw owym uciekinierom z września 1939 r., których najpierw przesiedlono we wschodnie rejony Republik Sowieckich: Białoruskiej i Ukraińskiej, a potem w ślad  za zesłańcami z 10 lutego 1940 r. Tym razem było to ponad 80 tysięcy ludzi, w przeważającej większości Żydów, ale także mieszkańców Kresów, którzy określali się jako ludność tutejsza, ukraińska lub białoruska, a przed 1 września 1939 r. żyli w granicach II RP.

Czwarte przesiedlenia władze sowieckie zorganizowały w maju i czerwcu 1941 r., gdy szykowały się do wojny z Niemcami i dotknęły one ponad 85 tysięcy osób. Dotychczasowy sojusznik ubiegł jednak stronę sowiecką i zaatakował pierwszy 22 czerwca 1941 r.

Szacunki liczbowe badaczy i publicystów bardzo różnią się między sobą. W tym materiale podaliśmy najniższe liczby. W historiografii mowa jest również o łącznej liczbie 1,5 mln przesiedlonych osób… Ile by nie było ofiar, zawsze jest to dramat poszczególnych osób. Najeźdźcy, zarówno sowieccy, jak i niemieccy  chcieli wyniszczyć naród polski i podbić jego ziemie. Opór i postawa poszczególnych ludzi  złożyły się na to, że zakusy okupantów nie powiodły się. Niestety, wielu zesłańców zostało na nieludzkiej ziemi na zawsze, niektórym  udało się wyjść z imperium zła wraz z Armią Andresa, część wracała do Polski już po zakończeniu II wojny światowej - pierwsza fala repatriantów zdołała dotrzeć do Ojczyzny do 1947 r., a następna dopiero w latach 1955 – 1959.

W załączeniu zamieszczamy materiały archiwalne, dotyczące trzech takich właśnie jednostkowych spraw, które ukazały się swego czasu w Magazynie Komendanta Głównego Policji „Policja 997”. Niżej podpisany miał zaszczyt spotkać się z potomkami przedwojennych policjantów, którzy zostali wywiezieni na Sybir podczas II wojny światowej. Zesłano ich tylko dlatego, że byli Polakami, a ich ojciec czy mąż służył Rzeczpospolitej w policyjnym mundurze.

Rozmowy o latach zesłania były bolesne, wzruszające i głęboko zapadły w pamięć. Bohaterowie artykułów, którzy dzielili się z autorem wspomnieniami już odeszli, wreszcie spotkali swoich ojców czy jak Pani Izabela Drobik, która w 2005 r. miała 101 lat – męża, ale przesłanie pozostało. We wspomnieniach przewijały się opisy dojmującego głodu, brudu, zimna, wszy i oswojonej już śmierci, która zabierała kolejne osoby. A jednak przetrwali. Przeżyli piekło, które ludzie pozbawieni sumienia zgotowali ludziom, którzy kierowali się sumieniem. Wszyscy podkreślali, ze przeszli tę katorgę dzięki wierze, która nie pozwoliła nigdy do końca umrzeć nadziei i podsycała w nich miłość do Polski, Boga i najbliższych.

Zapraszamy do lektury

Tekst i zdjęcia: Paweł Ostaszewski / Wydział Edukacji Historycznej Gabinet komendanta Głównego Policji 

Załączniki:

Paweł Ostaszewski, „Sięgnąć do źródeł” i „Głód nas nie opuszczał”, Magazyn „Policja 997” nr 4 (25),  kwiecień 2007 r.

 

 

Paweł Ostaszewski, „Ojciec nie wrócił”, „Zaczęło się 17 września” i „Nienawiść prowadzi donikąd”, Magazyn „Policja 997” nr 10 (31), październik 2007 r.

 

 

Paweł Ostaszewski, „Wróć nas n ojczyzny łono”, Magazyn „Policja 997” nr 5 (50), maj 2009 r.

 

 

 

Powrót na górę strony